Posts Tagged ‘ malarstwo ’

czwartek, luty 9th, 2012

Artyzm towarzyszy nam codziennie. Tak na prawdę bardzo ciężko jest się bez niej obejść dosłownie jeżeli już bardzo byśmy tego chcieli. Nie jest to realne głównie dlatego, że w kategorię sztuki włożyć można cały szereg przeróżnych elementów dekoracyjnych, takich jak na przykład obrazy, misy i wiele, wiele innych. Ponadto, warto też stwierdzić, że w dziedzinę szeroko pojętej działalności artystycznej wpisuje się na dzień obecny także graffiti.

Zauważając taki punkt widzenia, warto więc stwierdzić, że jednym z głównych obszarów sztuki jest między innymi malarstwo. Zdjęcia przykuwają bowiem naszą uwagę o wiele silniej niż czynią to rzeźby czy powiedzmy ceramika artystyczna. Rzeźby od czasów najdawniejszych uchodziły za przedmioty zaspokajające ładne potrzeby człowieka.

Jeżeli już chcesz jednakże rozkoszować się oglądaniem nieco bardziej wykwintnego typu malarstwa nie zwlekaj tylko wybierz się do pobliskiej galerii obrazów w Twojej okolicy!

W gruncie rzeczy można więc stwierdzić, że malarstwo jest nieodzowną częścią naszego życia nie zważając na to jaki styl preferujemy. Pamiętać bowiem powinno się o tym, że kiedy decydujemy się pójść na spacer i mijamy kolejne ściany, na których wymalowane są różne fotografię w formie graffiti, to to też wlicza się w aspekt szeroko pojętego malarstwa.

piątek, lipiec 1st, 2011

Sztuka abstrakcyjna stanowiła naturalną konsekwencję procesu rozpoczętego w sztuce europejskiej w połowie XIX wieku, polegającego na autonomizacji sztuki , a dodatkowo stopniowej dewaluacji tematu, a następnie przedmiotu. Począwszy od impresjonizmu przez ekspresjonizm, fowizm i kubizm w malarstwie dążono do zmniejszenia roli rzeczywistości w obrazie , a dodatkowo uwolnienia go od informacji literackich i rozmaitych procedur dydaktycznych. Bryły obiektów stawały się coraz bardziej uproszczone, pozbawione najmniejszych elementów. Coraz mocniej akcentowano znaczenie środków formalnych, czysto malarskich. Rewolucyjną rolę odegrał kubizm, który zrywając z kopiowaniem natury, dał artystom pełną swobodę twórczą. Po rozbiciu przez kubistów przedmiotu na części i przekomponowaniu go w nowy układ form pozostał już wyłącznie krok do jego zypełnej eliminacji na rzecz czystej geometrii. Pierwsze prace zapowiadające abstrakcjonizm ukazały się u artystów związanych z secesją, priorytetowo u Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa (1875–1911), litewskiego malarza i kompozytora. W roku 1909 we Francji Francis Picabia namalował abstrakcyjną akwarelę „Kauczuk” – dynamiczny układ płaskich form i kół, a rok później František Kupka stworzył „Nokturn” składający się z pionowych barwnych smug. W roku 1910 w Niemczech Wassily Kandinsky wykonał słynną akwarelę abstrakcyjną, którą w znaczącej liczbie sytuacji uznaje się za oficjalny początek sztuki bezprzedmiotowej. Pierwsze obrazy abstrakcyjne ukazały się też w Rosji, Belgii, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Do abstrakcji sięgnęli w 1912 roku włoscy futuryści (Gino Severini), którzy chcieli wyrazić abstrakcyjną ideę ruchu, a w latach następnych dadaiści (Hans Arp). Nowy trend śpiesznie stał się jednym z bardziej poważnych kierunków sztuki współczesnej. W pierwszym okresie jego rozwoju – do II wojny światowej – dominował nurt geometryczny.

czwartek, czerwiec 30th, 2011

Sztuka abstrakcyjna stanowiła naturalną konsekwencję procesu rozpoczętego w sztuce europejskiej w połowie XIX wieku, polegającego na autonomizacji sztuki oraz dodatkowo stopniowej dewaluacji tematu, a następnie przedmiotu. Począwszy od impresjonizmu przez ekspresjonizm, fowizm i kubizm w malarstwie dążono do spadku roli rzeczywistości w obrazie , a oprócz tego uwolnienia go od informacji literackich i rozmaitych funkcji dydaktycznych. Bryły obiektów stawały się coraz bardziej uproszczone, pozbawione najmniejszych elementów. Coraz mocniej akcentowano znaczenie środków formalnych, czysto malarskich. Rewolucyjną rolę odegrał kubizm, który zrywając z kopiowaniem natury, dał artystom pełną swobodę twórczą. Po rozbiciu przez kubistów przedmiotu na części i przekomponowaniu go w nowy układ form pozostał już tylko krok do jego pełnej eliminacji na rzecz czystej geometrii. Pierwsze prace zapowiadające abstrakcjonizm pojawiły się u artystów związanych z secesją, zwłaszcza u Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa (1875–1911), litewskiego malarza i kompozytora. W roku 1909 we Francji Francis Picabia namalował abstrakcyjną akwarelę „Kauczuk” – dynamiczny układ płaskich form i kół, a rok później František Kupka stworzył „Nokturn” składający się z pionowych barwnych smug. W roku 1910 w Niemczech Wassily Kandinsky wykonał słynną akwarelę abstrakcyjną, którą w większości wypadków uznaje się za oficjalny początek sztuki bezprzedmiotowej. Pierwsze obrazy abstrakcyjne ukazały się również w Rosji, Belgii, Anglii i Stanach Zjednoczonych. Do abstrakcji sięgnęli w 1912 roku włoscy futuryści (Gino Severini), którzy chcieli wyrazić abstrakcyjną ideę ruchu, a w latach następnych dadaiści (Hans Arp). Nowy trend prędko stał się jednym z istotniejszych kierunków sztuki współczesnej. W pierwszym okresie jego rozwoju – do II wojny światowej – dominował nurt geometryczny.

poniedziałek, maj 9th, 2011

W naszej gminie postanowiono zainteresować swoich ludzi sztuką. Wraz z początkiem tygodnia, w pojazdach komunikacji publicznej zagościły dzieła dztuki. Akwarele w pojazdach komunikacji publicznej, w pojazdach komunikacji publicznej ozdobne kopie przedstawiające najistotniejsze miejskie budowle. Wszystko to rzecz jasna wydruki, bo oryginalne dzieła w autobusach miejskich mogłyby nie przetrwać, choćby jak wynika z badań, pasażerom się to podoba. Mamy na co patrzeć i co poczytać, bo znana galeria sztuki, która udostępniła miastu część indywidualnej kolekcji, fo jednego dzieła dodała interesujący raport. Dzięki nim, przeciętny Nowak ma możliwość się dowiedzieć, jak rozpoznać symbolizm, albo jak projektuje się mezotintę. Pubudzającą ciekawość inicjatywą jest również, to że każdej linii autobusowej i tramwajowej przypisane są różne, unikatowe komplety zamówień, podzielone według tematyki, , a ponadto techniki stworzenia. Dzięki nim mobilne galerie sztuki nabierają spójności, a dzieła sztuki stają się łatwiejsze w odbiorze. Swoją drogą, jest to również wyśmienity metodę na zainteresowanie obywateli do częstszego używania tych środków komunikacji i odkrywania nowych połączeń. Czas pokaże, jaki oddźwięk da ta inicjatywa.

poniedziałek, kwiecień 11th, 2011

Galeria Sztuki Pepiniera… Miejsce jakich kilka?
Nie. To miejsce jedyne w sobie. Miejsce spotkania rzeczywistości ze snem.
Natchnieni do oswajania nas z naszymi lękami i pragnieniami artyści, prezentują nam swoją wizję rzeczywistości lub swoją wizję snów. Próbują połączyć w jednym dziele malarskim to, co wydaje się być nierzeczywiste z tym, co jest częścią naszego prawdziwego świata. Są pośrednikami między tym, co zrozumiałe, a tym, co nienazwane.
Malarstwo polskich artystów, które możemy podziwiać w  Galerii Sztuki Pepiniera to kawałki naszego życia zatrzymane pędzlem artysty, to odwaga artysty, który pokazał nasz albo swój koszmar senny. Aktualnie tutaj możesz zmierzyć się z tym, przed czym uciekasz, a co Inni ludzie nie zagraża. Dzięki obrazom możesz oswoić swój strach i osobiste obawy. Masz też okazję choć na chwilę wytchnienia. Szansę na zatrzymanie wyłącznie dla siebie tego, o czym marzysz i czego pragniesz.
Internetowa Galeria Sztuki Pepiniera jest tym, czego szukasz w pogoni dnia codzienne. Jest miejscem, gdzie artyści pomagają Ci odmienić rzeczywistość, przemienić coś, co być może wydaje Wszyscy ludzie się stałe i nienaruszalne. Pepiniera zmieni Twoje życie. Malarstwo ubarwi je lub uspokoi. Nie czekaj - przekonaj się sam.

czwartek, luty 17th, 2011

Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji nawet jedna osoba nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza lub pisze o nich rzeczy nieistotne, a wręcz zdarza się, że bzdury. Portret może być tożsamo dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja - ma możliwość, niemniej jednak dzisiaj w ogromnej liczbie przypadków nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to jedynie wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Ale są różnorodne stopnie zużytkowania natury. Albo się jej człowiek poddaje i wtedy nie jest artystą, albo wykorzystuje jej tylko jako pretekst - między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), tworzyć dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak poprzez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Ale Holbein jednakowo wylizywał wszystko, całość obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “techniki”) głównie Czystą Formę był wielkim artystą o mocnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury lub zdegenerowanym i perwersyjnym artystą - malarzem dzisiejszym. Dziś większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że jedynie w obłędzie i perwersji może być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał obrazki, jedynie dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.

Jedynym obecnie okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński - wylizuje i tworzy dzieła sztuki - rzadki okaz.

Portrety moje są w pięciu gatunkach:

  • Typ A - najbardziej wylizany i najdroższy.
  • Typ B - charakterystyczny. Pewne “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
  • Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Wykonana przy użyciu C2HpięćOH. - Dziś wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
  • Typ D - to samo bez C2HpięćOH - i
  • Typ E - intuicyjnie osiągnięty wynik rodzaju A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.

Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien mieć nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który ma pozory humorystyki, a jest rezultatem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w istnienia modela gumką w powietrzu i w parę chwil zawołać rodzinę znowu. Na pewno będą zadowoleni. w ogóle przenigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. - “Niemniej jednak czemu moja córeczka taka smutna” albo: “czyż ona jest taka brzydka”, albo: “jestem stanowczo za ładna - wstydzę się męża” i tak dalej., i tym podobne. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.

Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t  m u s i  b y ć  z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, niemniej jednak za to model lub jego otoczenie ma możliwość odrzucić portret, o jak wiele ten się nie podoba, i zamówić drugi, o ile ja to wytrzymam. Ale zaczęły się takie rzeczy, że na przykład.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano 1szy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy ażeby pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty przez chytrego klienta do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “faktycznie”. Dlatego:

§ 2 - brzmi aktualnie:

Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.

Z pewnością, to nie wykorzystuje się do osób, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Niemniej jednak najlepiej uwielbiam powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu klientowi ze wzruszenia czasami całkiem normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.

Dalsze §§ brzmią:

  1. Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
  2. Portret nie ma możliwość być oglądany aż do ukończenia.
  3. Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
  4. Nie przyjęty portret przechodzi na własność korporacji. Model nie ma prawa żądać zniszczenia portretu.
  5. Technologia jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (w razie konieczności gwaszu i akwareli). Wszystkie uwagi techniczne są wykluczone.
  6. Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia korporacji, jak i żądanie jakichkolwiek poprawek.
  7. Firma podejmuje się utworzenia portretów poza lokalem firmowym tylko wówczas, o ile gwarantowana jest skrytka, w której firma ma możliwość zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
  8. Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, niemniej jednak nie podejmuje się wykonania tych rzeczy.
11 IV 1925 r.
poniedziałek, luty 7th, 2011

Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji nawet jedna osoba nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza lub pisze o nich rzeczy nieistotne, a nawet zdarza się, że bzdury. Portret ma możliwość być dokładnie tak samo dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja - ma możliwość, niemniej jednak obecnie w wielu wypadkach nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to tylko wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Ale są różnorakie stopnie zużytkowania natury. Albo się jej człowiek poddaje i wtedy nie jest artystą, albo wykorzystuje jej jedynie jako pretekst - między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), wyprodukować dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak poprzez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Ale Holbein bardzo podobnie wylizywał wszystko, całość obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “technologie”) głównie Czystą Formę był wielkim artystą o silnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury albo zdegenerowanym i perwersyjnym artystą - malarzem dzisiejszym. Dziś większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że jedynie w obłędzie i perwersji ma możliwość być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał obrazki, jedynie dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.

Jedynym dzisiaj okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński - wylizuje i wytwarza dzieła sztuki - rzadki okaz.

Portrety moje są w pięciu gatunkach:

  • Typ A - najbardziej wylizany i najdroższy.
  • Typ B - charakterystyczny. Niezbite “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
  • Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Zrealizowana przy użyciu C2HpięćOH. - Na dzień obecny wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
  • Typ D - to samo bez C2H5OH - i
  • Typ E - intuicyjnie osiągnięty wynik stylu A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.

Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien posiadać nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który ma pozory humorystyki, a jest efektem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w istnienia modela gumką w powietrzu i w parę chwil zawołać rodzinę znowu. Ze stuprocentową pewnością będą zadowoleni. w ogóle przenigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. - “Ale czemu moja córeczka taka smutna” albo: “czyż ona jest taka brzydka”, albo: “jestem stanowczo za ładna - wstydzę się męża” itd., i tym podobne. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.

Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t  m u s i  b y ć  z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, ale za to model lub jego otoczenie może odrzucić portret, o ile ten się nie podoba, i zamówić drugi, o jak dużo ja to wytrzymam. Ale zaczęły się takie rzeczy, że np.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano pierwszy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy aby pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty poprzez chytrego nabywcy do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “de fakto”. Dlatego:

§ 2 - brzmi aktualnie:

Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.

Z całą pewnością, to nie używa się do ludzi, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Ale najlepiej uwielbiam powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu kontrahentowi ze wzruszenia w pewnych sytuacjach całkiem normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.

Dalsze §§ brzmią:

  1. Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
  2. Portret nie ma możliwość być oglądany aż do ukończenia.
  3. Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
  4. Nie przyjęty portret przechodzi na własność firmy. Model nie ma prawa żądać zniszczenia portretu.
  5. Technika jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (ewentualnie gwaszu i akwareli). Wszelkie wątpliwości techniczne są wykluczone.
  6. Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia spółki, jak i żądanie jakichkolwiek poprawek.
  7. Firma podejmuje się stworzenia portretów oprócz lokalem firmowym tylko wówczas, jeżeli gwarantowana jest skrytka, w której firma ma możliwość zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
  8. Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, niemniej jednak nie podejmuje się wytworzania tych rzeczy.
11 IV 1925 r.
niedziela, sierpień 22nd, 2010

Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji żadna osoba nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza lub pisze o nich rzeczy nieistotne, a nawet czasami bzdury. Portret może być dokładnie tak samo dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja - może, niemniej jednak dzisiaj w większości sytuacji nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to wyłącznie wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Ale są różnorakie stopnie zużytkowania natury. Albo się jej człowiek poddaje i wówczas nie jest artystą, lub wykorzystuje jej wyłącznie jako pretekst - między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), wyprodukować dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak przez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Ale Holbein analogicznie wylizywał wszystko, całość obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “techniki”) głównie Czystą Formę był wielkim artystą o silnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury albo zdegenerowanym i perwersyjnym artystą - malarzem dzisiejszym. Współcześnie większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że wyłącznie w obłędzie i perwersji może być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał ilustracje, jedynie dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.

Jedynym na dzień dzisiejszy okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński - wylizuje i tworzy dzieła sztuki - rzadki okaz.

Portrety moje są w pięciu gatunkach:

  • Typ A - najbardziej wylizany i najdroższy.
  • Typ B - charakterystyczny. Bezsporne “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
  • Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Przygotowana przy użyciu C2H5OH. - Obecnie wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
  • Typ D - to samo bez C2H5OH - i
  • Typ E - intuicyjnie osiągnięty wynik typu A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.

Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien posiadać nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który posiada pozory humorystyki, a jest skutkiem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w istnienia modela gumką w powietrzu i po chwili zawołać rodzinę znowu. Na pewno będą zadowoleni. w ogóle nigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. - “Niemniej jednak czemu moja córeczka taka smutna” albo: “czyż ona jest taka brzydka”, lub: “jestem stanowczo za ładna - wstydzę się męża” i tym podobne., itp. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.

Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t  m u s i  b y ć  z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, ale za to model albo jego otoczenie ma możliwość odrzucić portret, o jak dużo ten się nie podoba, i zamówić drugi, o jak wiele ja to wytrzymam. Ale zaczęły się takie rzeczy, że na przykład.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano 1-szy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy ażeby pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty przez chytrego kontrahenta do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “de facto”. Dlatego:

§ 2 - brzmi w tym momencie:

Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.

Niewątpliwie, to nie stosuje się do osób, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Niemniej jednak najlepiej lubię powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu kontrahentowi ze wzruszenia czasami zupełnie normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.

Dalsze §§ brzmią:

  1. Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
  2. Portret nie może być oglądany aż do ukończenia.
  3. Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
  4. Nie przyjęty portret przechodzi na własność korporacji. Model nie ma prawa żądać zniszczenia portretu.
  5. Technika jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (ewentualnie gwaszu i akwareli). Wszelkie uwagi techniczne są wykluczone.
  6. Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia firmy, jak i żądanie jakichkolwiek poprawek.
  7. Firma podejmuje się wytworzania portretów oprócz lokalem biznesowym wyłącznie wówczas, jeśli gwarantowana jest skrytka, w której firma ma możliwość zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
  8. Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, ale nie podejmuje się zaprojektowania tych rzeczy.
11 IV 1925 r.
środa, sierpień 18th, 2010

Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji ani jedna osoba nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza lub pisze o nich rzeczy nieistotne, a wręcz czasami bzdury. Portret ma możliwość być podobnie dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja - ma możliwość, niemniej jednak na dzień obecny w znaczącej liczbie sytuacji nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to wyłącznie wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Niemniej jednak są różnorakie stopnie zużytkowania natury. Albo się jej człowiek poddaje i wówczas nie jest artystą, lub stosuje jej tylko jako pretekst - między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), tworzyć dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak poprzez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Ale Holbein tożsamo wylizywał wszystko, ogół obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “technologie”) przede wszystkim Czystą Formę był wielkim artystą o mocnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury albo zdegenerowanym i perwersyjnym artystą - malarzem dzisiejszym. Dzisiaj większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że wyłącznie w obłędzie i perwersji ma możliwość być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał zdjęcia, jedynie dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.

Jedynym współcześnie okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński - wylizuje i tworzy dzieła sztuki - rzadki okaz.

Portrety moje są w pięciu gatunkach:

  • Typ A - najbardziej wylizany i najdroższy.
  • Typ B - charakterystyczny. Bezsporne “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
  • Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Przygotowana przy użyciu C2H5OH. - Dziś wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
  • Typ D - to samo bez C2HpięćOH - i
  • Typ E - intuicyjnie osiągnięty wynik stylu A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.

Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien mieć nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który posiada pozory humorystyki, a jest skutkiem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w obecności modela gumką w powietrzu i po chwili zawołać rodzinę znowu. Z całą pewnością będą zadowoleni. w ogóle przenigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. - “Niemniej jednak czemu moja córeczka taka smutna” albo: “czyż ona jest taka brzydka”, lub: “jestem stanowczo za ładna - wstydzę się męża” itp., i tak dalej. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.

Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t  m u s i  b y ć  z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, ale za to model lub jego otoczenie może odrzucić portret, o ile ten się nie podoba, i zamówić drugi, o jak dużo ja to wytrzymam. Niemniej jednak zaczęły się takie rzeczy, że np.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano 1szy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy żeby pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty przez chytrego nabywcy do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “de fakto”. Dlatego:

§ 2 - brzmi właśnie:

Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.

Z pewnością, to nie stosuje się do osób, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Niemniej jednak najlepiej uwielbiam powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu kontrahentowi ze wzruszenia czasem całkowicie normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.

Dalsze §§ brzmią:

  1. Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
  2. Portret nie może być oglądany aż do ukończenia.
  3. Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
  4. Nie przyjęty portret przechodzi na własność firmy. Model nie posiada prawa żądać zniszczenia portretu.
  5. Technologia jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (w razie konieczności gwaszu i akwareli). Wszelkie wątpliwości techniczne są wykluczone.
  6. Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia korporacji, jak również żądanie jakichkolwiek poprawek.
  7. Firma podejmuje się wytworzania portretów oprócz lokalem firmowym jedynie wtedy, jeśli gwarantowana jest skrytka, w której firma ma możliwość zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
  8. Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, ale nie podejmuje się wykonania tych rzeczy.
11 IV 1925 r.
wtorek, sierpień 3rd, 2010

Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji nawet jedna osoba nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza albo pisze o nich rzeczy nieistotne, a wręcz w pewnych sytuacjach bzdury. Portret ma możliwość być dokładnie tak samo dziełem Czystej Formy, jak pejzaż, martwa natura czy kompozycja - może, ale aktualnie częstokroć nie jest. Przedmioty wyobrażone na obrazach to wyłącznie wskaźniki napięć kierunkowych mas kompozycyjnych. Niemniej jednak są różnorakie stopnie zużytkowania natury. Albo się jej człowiek poddaje i wówczas nie jest artystą, lub stosuje jej tylko jako pretekst - między tymi ostatecznościami jest cała skala wartości pośrednich. Dawniej artyści nie potrzebowali zawiłych kompozycji i napięć kierunkowych i mogli, nie deformując rzeczywistości popularnej (tę jedną uznaję z czterech rzeczywistości Chwistka), wytworzyć dzieła Czystej Formy. Wylizany, jak przez cielę, portret Holbeina jest takim samym dziełem Czystej Formy, jak Kobieta z klarnetem Picassa. Niemniej jednak Holbein tożsamo wylizywał wszystko, ogół obrazu i tworzył w tym wylizanym “ujęciu formy” (kiedyż to moje pojęcie zastąpi fałszywie stosowane pojęcie “techniki”) głównie Czystą Formę był wielkim artystą o mocnym i zdrowym “metafizycznym pępku”, a nie wstrętnym kopistą natury albo zdegenerowanym i perwersyjnym artystą - malarzem dzisiejszym. Aktualnie większa część malarzy to bezmyślni naśladowcy natury, a nieliczni artyści to ostatni potomkowie wielkich dawnych rodów, konający w perwersji i obłędzie. i taka jest fatalność naszego rozwoju społecznego, że tylko w obłędzie i perwersji może być w pewnych epokach wielkość, po czym następuje koniec sztuki w ogóle. Holbein nie był wielkim, bo wylizywał obrazy, wyłącznie dlatego, że wylizując tworzył bez kompromisu Czystą Formę.

Jedynym dzisiaj okazem nienaciąganego naturalnego klasyka u nas jest dla mnie Ludomir Ślendziński - wylizuje i produkuje dzieła sztuki - rzadki okaz.

Portrety moje są w pięciu gatunkach:

  • Typ A - najbardziej wylizany i najdroższy.
  • Typ B - charakterystyczny. Bezsporne “uproszczenia”, podkreślenia cech, robota mniej wylizana.
  • Typ C- zbliżony do Czystej Formy, czyli z punktu widzenia krytyków i laików karykatura i deformacja. Przygotowana przy użyciu C2HpięćOH. - Dzisiaj wykluczone. Będzie kiedyś wielką rzadkością.
  • Typ D - to samo bez C2HpięćOH - i
  • Typ E - intuicyjnie osiągnięty wynik typu A i B, bez kopiowania natury jako takiej, tzn. inne środki “ujęcia formy”.

Ponieważ, jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien mieć nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który posiada pozory humorystyki, a jest efektem ponurych doświadczeń. Najtrudniej jest zadowolnić całą rodzinę: ciotka mówi, że lewe oko jest złe, babcia, że usta, a wuj, że nos. Najlepiej wygnać wszystkich, machać w obecności modela gumką w powietrzu i w okamgnieniu zawołać rodzinę znowu. Ze stuprocentową pewnością będą zadowoleni. w ogóle przenigdy nie wiadomo, czym kogo za- dowolnić można. - “Niemniej jednak czemu moja córeczka taka smutna” albo: “czyż ona jest taka brzydka”, albo: “jestem stanowczo za ładna - wstydzę się męża” itd., i tak dalej. Porywa dzika rozpacz. Znałem pana, który wydarł mi węgiel i zaczął poprawiać rysunek, mrucząc z niezadowolenia.

Dlatego przyjąłem zasadę: K l i e n t  m u s i  b y ć  z a d o w o 1 o n y. Wszelka krytyka i poprawki na żądanie są wykluczone, niemniej jednak za to model albo jego otoczenie może odrzucić portret, o jak wiele ten się nie podoba, i zamówić drugi, o jak wiele ja to wytrzymam. Ale zaczęły się takie rzeczy, że np.: robiłem dwa do trzech rysunków, a następnie przyjmowano 1-wszy, tak jak gdyby chciano mnie wypróbować, czy ażeby pierwszego nie robię tak sobie, a dopiero przyciśnięty przez chytrego nabywcy do muru, widząc, że go na złą robotę nie nabiorę, robię “w rzeczywistości”. Dlatego:

§ 2 - brzmi w chwili obecnej:

Model zobowiązany jest przed zaczęciem portretu złożyć zadatek w sumie 1/3 ceny. w razie odrzucenia portretu, model traci zadatek.

Z pewnością, to nie wykorzystuje się do osób, którzy z góry oświadczą, że nie będą stosowali wyżej wspomnianej metody. Ale najlepiej uwielbiam powiedzenie: “Zapisz pan sobie numer telefonu i maluj pan, jak chcesz, he! he!” Takiemu klientowi ze wzruszenia czasami całkowicie normalny portret zrobię za psie pieniądze, jak za Czystą Formę.

Dalsze §§ brzmią:

  1. Firma zastrzega sobie prawo rysowania bez świadków.
  2. Portret nie może być oglądany aż do ukończenia.
  3. Portrety kobiece o 1/3 droższe od męskich i dziecinnych.
  4. Nie przyjęty portret przechodzi na własność spółki. Model nie ma prawa żądać zniszczenia portretu.
  5. Technologia jest mięszaniną: węgla, kredek, pasteli i ołówków (ewentualnie gwaszu i akwareli). Wszystkie uwagi techniczne są wykluczone.
  6. Wykluczona jest wszelka krytyka, tak dodatnia, jak ujemna, bez specjalnego upoważnienia spółki, jak również żądanie jakichkolwiek poprawek.
  7. Firma podejmuje się wykonania portretów poza lokalem firmowym jedynie wówczas, jeżeli gwarantowana jest skrytka, w której firma może zamknąć nie dokończony rysunek i klucz wziąć ze sobą.
  8. Firma udziela rad co do pakowania i oprawiania rysunków, niemniej jednak nie podejmuje się wykonania tych rzeczy.
11 IV 1925 r.