Południowe Włochy to w poprzednim roku było nasze urlopowe marzenie. Nie spodziewaliśmy się w ojczyźnie specjalnie dobrych warunków pogodowych, więc zdecydowaliśmy wybrać się gdzieś gdzie będzie cieplej. W związku z tym, że nasz budżet był ograniczony postanowiliśmy wybrać się autostopem. Spakowaliśmy sprzęt wspinaczkowy, aparaty cyfrowe, kamery, śpiwory i ruszyliśmy w drogę.

Pierwsze dwie trzecie trasy przeszło jak marzenie. Podróż autostopem to dla Nas taka podróż wspomnień z młodości. Wszystkie kraje, przez które podróżowaliśmy mają znakomitą infrastrukturę drogową, a autostop i autostrada to wspaniałe połączenie. Taka metoda podróżowania ma też ogromny plus w postaci różnorodności osób, które się spotyka. Osób, których siedząc w pociągu, czy autobusie nie byłoby szansy spotkać.

Na miejscu szybko okazało się, że co dobre to już za nami. Sztuczne opłaty wprowadzone praktycznie na wszystko, włącznie ze spuszczaniem dwukrotnym wody w toalecie powodowały, że od początku żałowaliśmy, że nie skorzystaliśmy jednak z jakiejś oferty last minute. Jednocześnie miejscowi już odpowiednio dokładnie pilnowali, żeby przypadkiem nic nam się nie udało zdobyć taniej.

W trzecim tygodniu była taka straszna burza, że wszystko nam całkowicie zalało. Canon 50D i kamera Panasonic uległy kompletnemu zniszczeniu. Straciliśmy ostatecznie możliwość robienia zdjęć i filmów co było ostatnią tanią rozrywką. Inwestując kupę kasy w przejazd wybraliśmy się do zakładu naprawczego odległego o jakieś czterdzieści kilometrów, który odesłał nie pytając nas o zdanie sprzęt do centrali w stolicy na 2 tygodnie (ostatecznie dosyłali nam go do kraju pocztą). Spłukani do ostatniego grosza prawie z płaczem ostatecznie wróciliśmy do kraju i jakoś nie palimy się szczególnie do powtórzenia takiej wycieczki.

Tags: , , ,

Comments are closed.